GALERIA
GALLERY


KAWIARNIA D&Z
COFFEE SHOP


POLECANE LINKI
RECOMMENDED LINKS


RECENZJE
BOOK REVIEWS


PRZEGLAD PRASY
PRESS COMMENTS


HUMOR-ESKI


Imie
E-mail


JAK ZAMAWIAC
HOW TO ORDER


O NAS
ABOUT US


Driving Directions
5507 W. Belmont Ave.
Chicago, IL 60641


6601-15 W. Irving Park Rd.
Suite # 211
Chicago, IL 60634


Telefon / Phone
1.877.282.4222
1.877.567.BOOK


E-mail :
info
@domksiazki.com
@polishhouseofbooks.com




Z szybkością pragnienia - Laura Esquivel

Miłość, telegraf i szal

 

Przestaliśmy wysyłać telegramy ostatecznie i nieodwołalnie. Po latach przesyłania życzeń w ostatniej chwili na blankiecie zwykłym lub ozdobnym pozostało powiedzenie: "w telegraficznym skrócie", ale niewiele ono ma już wspólnego z pierwotnym zastosowaniem w redagowaniu tekstu przesyłanego telegrafem. Urządzenie wynalezione przez Samuela F. B. Morse'a w 1837 roku wywołało ogromną sensację. Podczas sławnej demonstracji przekazu telegraficznego między Waszyngtonem a Baltimore w 1844 roku wynalazca przesłał osobiście depeszę pierwszą publiczną linią telegraficzną - brzmiała ona: "Cóż to nowego nam Pan Bóg stworzył".

Oczywiście jak każdy wynalazek komunikacyjny uległ on z czasem nowym sposobom i metodom przesyłania informacji. Nie znaczy to oczywiście, że telegraf został już kompletnie zapomniany i nie funkcjonuje w naszej świadomości. Nabiera on raczej nostalgicznego wymiaru urządzenia czy narzędzia, które może jest już bezużyteczne, ale stale powraca w różnych sytuacjach, głównie zresztą leksykalnych i literackich.

 

Jednym z takich niezwykle udanych literacko nawiązań czy też powrotów do odchodzącego w niepamięć wynalazku jest powieść Laury Esquivel zatytułowana "Z szybkością pragnienia". Rzecz jasna nie chodzi w niej o przypomnienie znaczenia czy pasjonującej przeszłość telegrafu. Jest to po prostu cudownie opowiedziana historia magicznej funkcji tego urządzenia, które w rękach głównego bohatera stawało się pośrednikiem między kosmosem a człowiekiem:

"[...] Jśbilo mocno wierzył, że wszystko we wszechświecie ma duszę, myśli i czuje. Od najmniejszego kwiatka po najbardziej odległą galaktykę. Każda z nich ma własną wibrację, która informuje: Tu jestem. [...] Dawni Majowie czuli się duchowo połączeni ze Słońcem i wierzyli, że jeśli ktoś nawiąże bezpośredni kontakt z tą królewską gwiazdą, pozna nie tylko myśli, lecz również słoneczne pragnienia. Jśbilo, godny potomek tej zdumiewającej rasy, chciał otworzyć umysł i poszerzyć wrażliwość, by objąć nimi Słońce, gwiazdy i może nawet którąś z dalekich galaktyk. Wciąż próbował odebrać od nich jakiś zrozumiały sygnał, przesłanie, pulsującą i obdarzoną znaczeniem wibrację".

Był jednym z tych niewielu wybranych przez los, którzy potrafią czytać przekaz niemożliwy do odszyfrowania przez innych, którym nie została dana szczególna wrażliwość rozumienia świata i ludzi.

"Jubila zawsze niepokoiła myśl, że jakiś komunikat może nigdy nie zostać odebrany. On, który był tak cudownym odbiornikiem i który miał wrodzoną zdolność interpretowania każdego przekazu, wpadał w absolutną rozpacz, gdy wyobrażał sobie owe zagubione w przestrzeni sygnały".

Rozpacz pogłębiały jeszcze sytuacje, gdy jego umiejętności traciły swą moc i zawieszały swoje działanie, Gubił się wtedy kompletnie, a konsekwencje tych zawirowań były często bolesne, a nawet tragiczne. Tak stało się, gdy dar czytania myśli przestał działać w trakcie gry karcianej z Don Pedro, a potem zawiódł go okrutnie, gdy miał doglądać swego małego syna i najbardziej wtedy, gdy błędnie odczytał wydarzenie zakupu szala przez swa ukochana żonę. Te wydarzenia, z pozoru banalne i nieistotne okazały się tak zwanymi ?kamieniami milowymi? w jego życiu i pociągnęły za sobą cały szereg istotnych wydarzeń, takich jak małżeństwo, ojcostwo, a potem w wyniku zaburzeń w kosmicznej komunikacji zazdrość i separację.

 

 

Główny bohater powieści przyszedł na świat z "łatwością", jako dwunaste z kolei dziecko Dony Jesusy. Ponieważ od wczesnego dzieciństwa promieniował szczególną radością i pogodą ducha został nazwany: radość - qué jśbilo. Jego obezwładniająca pogoda ducha spowodowała, że zaakceptowała go nawet, raczej trudna w obcowaniu z innymi, apodyktyczna i wymagająca babka, Dona Itzel, która przekazała mu całą swoją ogromną wiedzę i język kultury Majów, z których w prostej linii się wywodziła.

 

Mediując nieustannie między będącymi w wiecznym konflikcie matką i babką, nauczył się tak czytać i interpretować ich polecenia i problemy, by jak najlepiej i najskuteczniej je rozwiązać ku obopulnemu zadowoleniu. Ta fascynująca nauka czytania ludzkich myśli, które przekazywał w swoiście zmodyfikowany sposób, upewniła go w przekonaniu, iż słowa mają moc sprawczą i są w związku z tym potężnym narzędziem w rękach ludzi, którzy niekoniecznie zawsze wiedzą, co i jak z tym faktem robić. Sam natomiast "już siebie widział, jak mediuje między zakochanymi, ratuje małżeństwa i godzi powaśnionych. Byłby na pewno najlepszym telegrafistą na świecie. W głębi duszy był o tym święcie przekonany. Czyż to nie dzięki jego pośrednictwu naprawiły się stosunki między matką i babką? Nauczenie się alfabetu Morse'a nie może być chyba trudniejsze. A poza tym wiedział, że posiadł pewien osobliwy dar. Doskonale zdawał sobie sprawę, że nie wszyscy mają ową zdolność słyszenia czyichś prawdziwych uczuć. Jednego tylko nie mógł jeszcze wiedzieć - a mianowicie, że ten dar z czasem stanie się jego największym nieszczęściem. Że nie zawsze jest dobrze słyszeć ukryte myśli i pragnienia ludzi i że ta umiejętność nieraz przysporzy mu cierpień i będzie przyczyną wielkich rozczarowań w miłości."

 

Powieść Laury Esquivel opowiada o różnych odcieniach miłości, sensie życia i pracy, powołaniu i spełnieniu, wierności i braku zaufania, zazdrości i nieskończonemu oddaniu, o umiejętności wybaczania i przeznaczeniu, czyli o tych wszystkich wymiarach ludzkiego życia, które zawsze pozostają otwarte, niemożliwe do dointerpretowania i ostatecznego podsumowania. Zawsze pozostają wielowymiarowe, częściowo nieuchwytne, tajemnicze i niejednoznaczne. Magia tej książki ma odmienny charakter od tej, z którą mamy do czynienia w wielkich dziełach literatury iberoamerykańskiej. Jest praktycznie nieuchwytna, nie ma jej bezpośrednio. Nikomu nie rosną nieskończenie długie i zielone włosy, nikt też z bohaterów nie nosi w sobie nadprzyrodzonych umiejętności. Niezwykłość, tajemnica i mistyka istnieją natomiast między wydarzeniami: w codziennych działaniach zwykłych ludzi.

 

Tytułowa miłość i telegraf są oczywiste w kontekście powieści. Pozostaje tylko odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w tytule znalazł się też szal. Wyjaśnienie jest bardzo proste: symbolizuje on jedno z tych, pozornie całkowicie niewinnych i nieistotnych zdarzeń w naszym życiu, które potrafią kompletnie zmienić jego bieg. Nie wiadomo skąd, nie wiadomo dlaczego nagle stajemy się uczestnikami wydarzenia, którego konsekwencje są jeśli nie tragiczne to z pewnością dramatyczne, a czasem po prostu bardzo bolesne. Takim przedmiotem w powieści jest właśnie szal, którego kupno pociągnęło za sobą zupełnie niesamowite komplikacje i zawirowania w życiu bohaterów. Czytelnicze współuczestnictwo w tych wydarzeniach daje nam unikalną możliwość zanurzenia się świecie, którego literacka fikcja miesza się z realnością naszych indywidualnych, prywatnych doświadczeń.

 

P.S.

Podobno przypadki nie istnieją i wszystko zdarza się celowo. Jeśli tak jest, to artykuł zatytułowany "Miłość alfabetem Morse'a" wpadł mi w ręce po to, by potwierdzić tezę o identyczności i wyjątkowym znaczeniu telegraficznego przekazu w życiu ludzi w różnych częściach świata. Historia dotyczy dwójki polskich patriotów, zamkniętych w stalinowskim więzieniu. "Ona pozostawała w śledztwie 14, a on 11 miesięcy. Któregoś dnia, w grudniu 1947 r., zastukała w ścianę sąsiedniej celi. Ze zwykłej ciekawości. Kto tam siedzi? Czy nie potrzebuje pomocy? Może przyszedł niedawno, wie, co na wolności? Stukała alfabetem Morse'a. Odpowiedział w ten sam sposób. Przez pierwsze dni nieporadnie. Potem coraz sprawniej. Po kilku tygodniach doszli do takiej perfekcji, że opowiadali sobie filmy i książki." Umiejętność wystukiwania kresek i kropek pozwoliła im przetrwać. Historia to niezwykła i zachwycająca tak samo, jak opowieść Laury Esquivel, tyle że absolutnie prawdziwa. Obydwa te opowiadania, i to jest w nich najpiękniejsze,  kończą się szczęśliwie, mimo wszystkich niesamowitych przeciwności i przeszkód, a wszystko dzięki umiejętności posługiwania się alfabetem Morse'a.

 

Wszystkie cytaty pochodzą z:

Z szybkością pargnienia: Laura Esquivel, wyd. Zysk i S-ka, 2001, s.156.

Miłość alfabetem Morse'a: Dariusz Baliszewski, w: Rzeczpospolita, nr 7, 2003, s.84-86.

audio books ksiazki / books muzyka / music dvd & video computer programs polish subjects in english
Copyrights © 2001 D&Z HOUSE OF BOOKS. ALL RIGHTS RESERVED
D&Z House of Books - Polish Book Store, Chicago, IL. USA
D&Z Dom Ksiazki - Polska Ksiegarnia
Designed by New Media Group, Inc.